Głos Siemiatycz On Line - Archiwum,
Wybrane artykuły z poprzednich wydań dotyczące miasta i gminy Drohiczyn
Drohiczyn
5
września w Drohiczynie odbyły się uroczystości z okazji obchodów 491 rocznicy
utworzenia województwa podlaskiego. Dzień wcześniej uroczystości z tej okazji miały
miejsce w Białymstoku.

Mówi JE Ks. biskup Antoni Dydycz:
- Czy nasze województwo, w dobie obecnych konfliktów etnicznych
i religijnych na świecie, nie może stać się przykładem tolerancji?
- Myślę, że te podziały, które powstały w przeszłości, to jest zło. Uważam, że źródłem takich podziałów są różne działania polityczne. Każda z religii, narodowości, dzięki poznaniu przeszłości będzie mogła odpowiedzieć, jaka ona była, jakie jest ich miejsce. Chodzi tutaj o życiu w prawdzie. Świadomi tego skąd jesteśmy, gdzie jesteśmy, podejmujemy współpracę ze wszystkimi i robimy wszystko, czego oczekuje od nas ta ziemia. /JP fot.CK/
Z radością należy
powitać powstanie pierwszego prawdziwego muzeum w naszym powiecie. Szkoda, że w tej
dziedzinie nie udaje się nic stworzyć w Siemiatyczach, bo zbiór kulku łusek od
pocisków, jeden kredens i sztandar ZBoWiDu - trudno uznać za muzeum. Powstanie takiej
placówki w Drohiczynie jest też istotne z innego powodu - będzie gdzie przekazać z
czystym sumieniem znajdujące się w prywatnych zbiorach dokumenty lub eksponaty, aby
dostępne były całej społeczności. /JN/
Drohiczyn
Burmistrz poruszył też sprawę przetargów na sprzedaż
udziałów w nieruchomości, działek, pawilonu w Drohiczynie. Zostaną też złożone
wnioski o dofinansowanie, m.in. na drogę w Arbasach, przebudowę ujęcia wody w
Narojkach, części kanalizacji w Drohiczynie. Powstał już kosztorys przebudowy mostu w
Chechłowie (15.541 zł) i Bujakach (ok. 5.000 zł).
Na poprzedniej sesji powołano nowego wiceprzewodniczącego rady,
będącego członkiem Komisji Rewizyjnej. W celu uzupełnienia tej komisji, nowym jej
członkiem został Wiesław Kalinowski.
Trzy osoby - Zofia Haczyńska, Genowefa Mańko i Zbigniew Ruczaj - otrzymały honorowe obywatelstwo Drohiczyna.
Radny Chendoszka zaproponował, żeby w przyszłości honorowym obywatelem Drohiczyna
został Metropolita Sawa.

Nowy skarbnik gminy
Odwołano dotychczasowego skarbnika gminy - Irenę Walczuk.
Nowym skarbnikiem gminy została Alicja Chrzanowska - Laszuk.
Spór o żonę burmistrza
Mniej przyjemnymi punktami sesji było rozpatrzenie skarg na działalność burmistrza, kierownika Biura Obsługi Szkół oraz kierownika MGOPS. Pierwsza skarga dotyczyła bezpodstawnego, zdaniem radnego Chendoszki, powołania wicedyrektora Zespołu Szkół w Drohiczynie. Na to stanowisko powołano żonę burmistrza. Radca prawny wyjaśnił, że dyrektor szkoły, z chwilą powołania Zespołu Szkół i rozszerzenia szkolnych oddziałów, miał obowiązek stworzyć stanowisko wicedyrektora. - Liczyły się kwalifikacje, a nie, że to żona burmistrza. Nawet prośba rady rodziców była taka, żeby ta pani była wicedyrektorką, bo jest to osoba najbardziej kompetentna - wyjaśniał przewodniczący rady Stępkowski.
Wykształcenie niekonieczne
Kolejna skarga, wobec pracownika Biura Obsługi Szkół,
dotyczyła niepełnego wykształcenia osoby piastującej to stanowisko.
Burmistrz Borzym przy tym punkcie sesji odczytał pismo radnego
Chendoszki wysłane w tej sprawie do ministra Sawickiego. Wniosek Chendoszki sugerował
kontrolę w zakresie funkcjonowania gminnej oświaty. Burmistrz Borzym najbardziej
zdziwił się, jak przeczytał: "... bo nasz burmistrz jest mądrym i wykształconym
człowiekiem...". Najwyraźniej nie spodziewał się tego po pisemnych atakach
radnego Chendoszki w stronę rady i pracowników urzędu gminy.
Znowu szary człowiek nie miał racji. CK
Drohiczyn

Pytania zebranych na
sali były konkretne:
- Dlaczego liceum musi płacić za
korzystanie? I dlaczego dostęp dla uczniów szkoły średniej jest ograniczony do 5 godz.
tygodniowo? Dlaczego się mówi, że użytkowanie sali po godzinach jest bezpłatne?
Dyrektor Szkoły
Podstawowej i Gimnazjum Dorota Stępkowska: - "Jestem dyrektorem szkoły od września
i współpraca z panią dyrektor Stanisławą Cesarz do pewnego czasu układała się
bardzo dobrze. Jednak po analizie kosztów, jakie muszę ponosić, taka sytuacja nie jest
optymalną. Grafik wykorzystania hali jest taki, że jest ona zapełniona od świtu do
nocy. A dzisiejsze zebranie jest biciem piany i robieniem sensacji w naszym miasteczku.
Zresztą do dzisiaj nie mam odpowiedzi od pani dyrektor liceum na temat warunków
korzystania z obiektu.
Dyrektor Stanisława Cesarz: - "To nie
jest miejsce do prowadzenia takiej dyskusji. nie dałam się oszukać. To że nie ma
odpowiedzi z mojej strony wynika z tego, że musiałam przeprowadzić swoją analizę
kosztów, gdyż przedstawiona przez panią Stępkowską jest niewiarygodna".
Lekarz Ludwik Szolc
powiedział, że korzystanie z sali sportowej powinno być dla wszystkich dostępne,
choćby z tego powodu że wiele dzieci i młodych ludzi ma wady postawy: - Nie są to
sporadyczne przypadki, ale problem poważny, dotyczący dużej ilości osób. Pani Szolc
stwierdziła, że dyskusja jest żenująca, pani Cesarz nie powinna przeznaczać
pieniędzy na finansowanie sali. Radny Krzysztof Chendoszka powiedział m.in.:
Starosta Jan Zalewski
powiedział: - "Cieszę się, że ten obiekt został zakończony. Na pewno sala
powinna służyć całej społeczności. Jej rozmiary pozwalają na zrealizowanie
wszystkich potrzeb. Nie sądziłem, że panie dyrektorki nie domówią się. Apeluję o
zgodność i współdziałanie. Za kilka lat będzie walka o nabór - im mniejsze szkoły
tym koszty utrzymania są coraz bardziej uciążliwe. Jeżeli dyrektor Cesarz będzie
musiała płacić, to będziemy musieli pomniejszyć inne wydatki. Możliwości budżetowe
są bardzo skromne. Sadzę jednak, że panie dyrektorki domówią się.
Drohiczyn
Zrealizowane marzenia (z 6.III.2004)
W obecności ogólnopolskich, wojewódzkich i powiatowych władz
oświatowych i samorządowych oraz całej szkolnej zbiorowości w ostatni piątek 20
lutego, uroczyście oddano do użytku nową halę sportową przy Zespole Szkół w
Drohiczynie. Program otwarcia obejmował symboliczne przecięcie wstęgi, wyświęcenie
obiektu, przemówienia zaproszonych gości oraz część artystyczno - sportową w
wykonaniu uczniów Zespołu Szkół.
- Chcę serdecznie
pogratulować tego obiektu. W szczególności zaś młodzieży. Gratuluję też
władzom samorządowym decyzji, jaką podjęliście jakiś czas temu o budowie tej hali.
Widać, że wasza decyzja została szybko i efektownie zrealizowana. Widzę, że obiekt
jest piękny, wszechstronny, funkcjonalny. Życzę, aby ta hala znalazła należyte
miejsce w życiu mieszkańców Drohiczyna i okolic - mówiła przedstawicielka
Ministerstwa Edukacji Narodowej i Sportu Stanisława Szydłowska.
- Szanowni państwo. Śmiem powiedzieć, że niemożliwe stało
się możliwe. Wiem, ile trudu musieli włożyć tutejsi samorządowcy, aby dopiąć tego
celu. Wiem, że przed kilkoma laty taka hala sportowa była po prostu marzeniem. Ale
udało się i gratuluję tego. Ta hala, to efekt waszej ciężkiej pracy. Jednocześnie
jestem przekonana, że w tym obiekcie powstaną kolejne efekty, tym razem sportowe -
podkreślała podlaski kurator oświaty Zofia Trancygier Koczuk.
- W sposób szczególny pragnę podziękować burmistrzowi
Drohiczyna Wojciechowi Borzym - mówiła dyrektor gimnazjum w Drohiczynie Dorota
Stępkowska, - który jest wielkim przyjacielem szkoły, dzieci i młodzieży. Jeszcze
kiedy ta hala powstawała, były takie dni, że kilka razy dziennie przyjeżdżał,
patrzył, szukał najlepszych rozwiązań. Dziś burmistrz odetchnął. Dziękujemy za
trud i zaangażowanie.
- W imieniu całej szkolnej zbiorowości pragniemy serdecznie
podziękować za ten obiekt. Postaramy się, żeby nasze sportowe umiejętności znalazły
odbicie w skali powiatu, województwa i kraju - mówiła młodzież. Podczas otwarcia
obiektu goście przekazali szkole wiele prezentów - m.in. sprzęt sportowy i książki.
Miłkowice Janki
Imię księdza Ignacego Kłopotowskiego przyjęła we wtorek, 14
października szkoła podstawowa w Miłkowicach Jankach. Sztandar z wizerunkiem patrona
wyświęcił podczas mszy odprawionej w szkole biskup drohiczyński Antoni Dydycz.
Na ręce dyrektor szkoły Doroty Gauze sztandar przekazał burmistrz Drohiczyna Wojciech Borzym. Podczas mszy biskup Antoni Dydycz wyświęcił również nowe skrzydło szkoły, oddane do użytku w ubiegłym roku.: - Dziś to wielka rzadkość, by poprawiała się baza lokalowa i dydaktyczna placówek edukacyjnych. Kilkuletnie starania dyrekcji przyniosły jednak oczekiwany efekt - mówił burmistrz Wojciech Borzym.

Pomysł wyboru szkolnego patrona padł przed dwoma laty. Wśród
mieszkańców Miłkowic przeprowadzono ankietę, którzy zdecydowali, że szkoła będzie
nosić imię sługi bożego księdza Ignacego Kłopotowskiego.
Dożynki w Drohiczynie (20.IX.2003)
Kilka tysięcy osób przyjechało w poniedziałek, 8
września, do Drohiczyna, aby uczcić obchody Święta Dziękczynienia za zebrane w tym
roku plony. Biskup białostocko - gdański Jakub odprawił liturgię w cerkwi pw. św.
Mikołaja, zaś mszę polową na placu drohiczyńskiej katedry koncelebrowali biskupi:
drohiczyński Antoni Dydycz, ełcki Jerzy Mazur i łomżyński Stanisław Stefanek.
Po zakończeniu uroczystości religijnych obchody przeniosły się do amfiteatru nad Bugiem. Tam podlaskie przedsiębiorstwa spożywcze częstowały swoimi wyrobami, hodowcy prezentowali płody rolne, występowały też zespoły ludowe. W trakcie okolicznościowych wystąpień nie zabrakło dyskusji o przyszłości polskiego rolnictwa.

Pokazać to, co mamy do
zaoferowania
Dni Drohiczyna
Impreza powstała na bazie "Panoramy Nadbużańskich Spotkań" i prezentacji folklorystycznych. Przez 2 lata ewaluowała, aby stać się cyklem imprez, w których każdy może znaleźć coś dla siebie, odpocząć w zakątkach miasteczka i przyjemnie spędzić czas. Zamierzeniem organizatorów nie było nigdy przykuwanie widza do sceny na długie godziny, stąd rożny charakter imprez, odbywających się w kilku miejscach miasteczka. Tegoroczne Dni Drohiczyna trwały od 20 do 27 lipca. W ostatni weekend było najciekawiej. To już XI Dni Drohiczyna. Tym razem, swoją obecnością zaszczycił Daniel Olbrychski. Pełnił nawet funkcję sędziego startowego w ulicznym "Biegu Kmicica".

- Pamiętajcie, że to nie jest bieżnia, ale nierówny teren.
Zacznijcie spokojnie, dopiero w połowie trasy dajcie z siebie wszystko - doradzał
młodym lekkoatletom Olbrychski.
W sobotę organizatorzy mieli okazje wejścia na żywo na
ogólnopolską antenę w Radio dla Ciebie. Atrakcyjny był też sobotni wieczór. Na
scenę amfiteatru nad Bugiem ekologiczną tratwą dotarła międzynarodowa grupa
młodzieżowa złożona z Portugalczyków, Węgrów i Rumunów. Młodzi artyści
zaprezentowali swoje narodowe pieśni w programie pt. "Gościńce Zielonej
Europy".
Wybory Miss:
Turniej bilarda:
Turniej rowerów: dziewczęta: I - Paulina Kosińska, II -
Roksana Chrząstowska; chłopcy do 9 lat: I - Michał Sollich, II - Daniel Czerniakowski,
III - Daniel Kosiński;
Bieg Kmicica o Puchar Burmistrza Drohiczyna:
Jajcarze roku

Organizator Dni Drohiczyna: Miejsko - Gminny Ośrodek Kultury w
Drohiczynie.
Drohiczyn - Trzy
rocznice
Dzień Liturgii
wschodniej
Poniedziałek, 9-tego czerwca, w święto NMP Matki Kościoła - patronki diecezji drohiczyńskiej - obchodzony był Dzień Liturgii wschodniej. 750-tą rocznicę Zjazdu Drohiczyńskiego i koronację księcia halickiego Daniela Romanowicza uczczono nabożeństwem w obrządku wschodnim. Liturgii w kościele pofranciszkańskim przewodniczył greckokatolicki metropolita przemysko - warszawski abp Jan Martyniak. Tuż przed rozpoczęciem liturgii przedstawiciele Kościoła greckokatolickiego ofiarowali do drohiczyńskiej katedry ikonę Bogurodzicy. Taką jak ta, przed którą modlił się książę Daniel. Oryginał ikony znajduje się w Łucku na Ukrainie.
Tego samego dnia w Miejskim Domu Kultury odbyło się
spotkanie, podczas którego wykłady wygłosili: prof. Józef Maroszek z Białegostoku o
dziejach ikony Bogurodzicy i ks. Piotr Siwicki z Lublina na temat Zjazdu Drohiczyńskiego
w 1253 roku.
Dzień Podlasia
We wtorek, 10 czerwca obchodzono, ustanowiony na pamiątkę
wizyty Ojca Świętego w Drohiczynie, Dzień Podlasia. Jego centralnym punktem była
wieczorna msza św., której przewodniczył Metropolita Białostocki abp Wojciech Ziemba,
a homilię wygłosił bp polowy Sławoj Leszek Głódź. Jeszcze w południe rozpoczęła
się uroczysta sesja rad wszystkich szczebli: wojewódzkich, powiatowych, miejskich i
gminnych. W spotkaniu, które miało na celu przybliżenie kontekstu historycznego
rocznicowych wydarzeń, wzięło udział ponad stu samorządowców.
Sesję otworzył Burmistrz Miasta i Gminy Drohiczyn Wojciech Borzym. Wśród wszystkich przybyłych gości byli m.in.: bp diecezji drohiczyńskiej Antoni Dydycz, Metropolita Białostocki Arcybiskup Wojciech Ziemba, marszałek Sejmiku Podlaskiego Krzysztof Tołwiński, wojewoda podlaski Marek Strzaliński, starostowie, wójtowie, radni wszystkich szczebli, arcybiskupi z Litwy.

Główne
uroczystości
W rocznicę wizyty Papieża w Drohiczynie, na nabożeństwie
odprawionym na placu celebry zebrało się ok. 3 tys. osób. Tuż przed jego
rozpoczęciem, abp Ziemba poświęcił obelisk upamiętniający wydarzenia sprzed 750 lat,
a ordynariusz drohiczyński wręczył odznaczenia 13 osobom zasłużonym dla diecezji. -
"Nie bez powodu Ojciec Święty wybrał wasze miasto, aby mówić tu o potrzebie
jedności, o potrzebie niwelowania wszelkich różnic, które odsuwają od siebie braci w
wierze, chrześcijan - mówił w homilii biskup polowy Sławoj Leszek Głódź. - Wasza
podlaska ziemia to ziemia spotkania, ziemia przenikania się różnych tradycji
historycznych i religijnych. To ziemia, na której w codziennym trudzie buduje się od lat
potrzebną współpracę między braćmi w wierze torującej drogę do tej pełnej
jedności".
- "Teraz, kiedy trudno żyć i trudno planować
przyszłość - kontynuował biskup Głódź, - powinniśmy wciąż pamiętać o potrzebie
podnoszenia rąk do Boga bez gniewu i bez sporu. To, co pochodzi z gniewu, sporu i z
chęci dominacji obraca się przeciwko człowiekowi. We mszy św., której przewodniczył
metropolita białostocki abp Wojciech Ziemba, wzięli udział arcybiskupi i biskupi z
Polski oraz z Białorusi, Litwy i Ukrainy, m.in.: abp Jan Martyniak z diecezji przemysko -
warszawskiej obrządku wschodniego, Kazimierz Wielikosielec z Białorusi, bp łomżyński
Stanisław Stefanek, biskup ełcki Jan Mazur, bp sandomierski Andrzej Dzięga, bp senior
Julisz Petz, bp Edward Frankowski, bp Jan Wątroba, przedstawiciele zakonów kapucynów i
redemptorystów. Obecni byli także parlamentarzyści z terenu diecezji drohiczyńskiej,
wojewodowie mazowiecki i podlaski, marszałkowie województw i wicemarszałkowie,
przewodniczący Rad Sejmików Wojewódzkich, władze samorządowe i poczty sztandarowe. Z
całej diecezji przyjechały dzieci pierwszokomunijne. Uroczystość relacjonowały
Telewizja Białostocka i Radio Białystok.
Drohiczyn
Burmistrz powiedział, że budowa oczyszczalni ścieków trwa
zgodnie z harmonogramem. Ziemia, która jest pozyskiwana w trakcie budowy, posłuży do
utworzenia wału przeciwpowodziowego. Trwa także budowa kanalizacji sanitarnej i na bazie
tego, na uliczkach mniejszych, kładzione są specjalne przewody, mające na celu
osuszanie gruntu. Całkowity koszt wykonania kanalizacji
i wodociągu wyniesie 3.286.510 zł Dlatego potrzebna będzie niskooprocentowana pożyczka
długoterminowa. W ramach programu SAPARD mają być uzyskane środki na naprawę ulic:
Warszawskiej, Farnej, Kościelnej i Rynku Kościuszki, a także drogi z Arbasów do
Chechłowa włącznie. Wniosek z SAPARD-u na drogę z Putkowic Nadolnych do Putkowic
Nagórnych został już zatwierdzony.
Wśród pytań radnych
były m.in.:
Radny Kazimierczak: - Co stało się z pieniędzmi ze
sprzedaży szkoły w Minczewie? Odpowiedź: - Uzyskana suma ma zostać rozdysponowana
przez radę sołecką.
Radny Gajeński zaproponował, ażeby lekarzy uczestniczących
w Białej Niedzieli w jakiś sposób uhonorować. Odpowiedź: - Najprawdopodobniej będą
to statuetki.
Prośba wiceprzewodniczącego rady Chendoszki dotyczyła
dostarczenia informacji o stanie dróg bez względu na to czyje są te drogi.
Radny Wilgatek zgłosił propozycję o nawiązanie
współpracy z powiatem w sprawie oczyszczania pobocza dróg.
Radny Chendoszka zapytał, czy prawdą jest, że stare płyty
z remontowanych chodników były wywożone na śmietnisko. W odpowiedzi dyrektor GZGK
Janusz Żoch odpowiedział, że nie jest to prawdą.
Odpowiadając na wniosek pszczelarza ze wsi Kłyzówka
Antoniego Jarockiego, Teresa Sarna z Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa
stwierdziła, że sprawy wytrucia pszczół muszą być zgłaszane niezwłocznie, gdyż
każda większa odległość w czasie powoduje, że zebrany materiał przestaje być
materiałem dowodowym. Uprawy, które są opryskiwane muszą być oddalone o 20 metrów od
pasieki. Bardzo ważnym jest czas prowadzenia oprysków, przede wszystkim muszą być to
godziny popołudniowe. Należy czytać instrukcje znajdujące się na środkach do
oprysków, zresztą pszczelarz musi być świadom odpowiedzialności, a także być
przeszkolony w stosowaniu środków.
Tadeusz Niewiadomski z IACS powiedział, że to jego agencja w
przyszłości będzie rolnikom płaciła pieniądze. Ważnym jest, że ów program
ruszył, a jego pełna polska nazwa to Zintegrowany System Zarządzania i Kontroli. Bez
względu czy Polska będzie w strukturach UE, czy też nie, akcja kolczykowania zwierząt
musi zostać przeprowadzona. W świadomości rolników muszą zaistnieć takie rzeczy,
jak: kolczyki, paszporty, baza danych, a już Księga Rejestracji Bydła to "rzecz
święta". Odpowiadając na pytanie Krzysztofa Chendoszki, powiedział, że na
kolczyki pewno nikomu nie są rozdawane. Dysponują nimi tylko weterynarze i osoby
kolczykujące.
Odnosząc się do zarzutu jednego z radnych, że na wsi jest
mało osób informujących o UE, a więcej kontrolujących rolników, Tadeusz Niewiadomski
powiedział, że informacji na ten temat można uzyskać np. w urzędzie miasta, gdyż tam
pracują dwie panie zajmujące się tematyką unijną.
Odpowiadając na pytanie przewodniczącego Stepkowskiego
dotyczące problemu bezpańskich psów, Mirosław Tołwiński potwierdził istnienie
problemu i powiedział, że być może trzeba będzie pomyśleć o schronisku. Lekarz
weterynarii pani Jaskulska dodała, że obecnie nie wiadomo, jak poradzić z tym
problemem. Nie ma środków przymusu, aby ktoś zaszczepił swoje psy. Nie ma również
pozwolenia na ich usypianie.
Krzysztof Chendoszka zapytał, czy można wygospodarować,
bądź uzyskać z jakiegoś źródła środki na dowóz czwórki dzieci z gminy Drohiczyn
do szkoły specjalnej w Siemiatyczach. Okazuje się, że musiałaby być to dość
pokaźna suma, ale również dr. Szolc powiedział, że jedynym sensownym rozwiązaniem
dla tych dzieci jest praca w grupie, w środowisku, potrzebna dla nich jest nie tylko
wiedza, ale i nauka życia. Krystyna Putkowska z MGOPS dodała, że musi znaleźć się
rozwiązanie tego problemu, gdyż jedno z 10-letnich dzieci w ogóle nie chodzi do
szkoły.
Dyrektor GZGK Janusz Żoch potwierdził słabą jakość wody
w Drohiczynie. Powiedział, że jej jakość będzie taka, jak będzie ona oczyszczana na
ujęciu wody. A tam potrzebne są pilne prace, gdyż w przeciwnym razie obecny rok będzie
należał do straconych. Burmistrz Wojciech Borzym odpowiedział, że są problemy z
uzyskaniem na ten cel pieniędzy, być może źródłem ich uzyskania będzie pomoc z
Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska.
Bujaki, gm. Drohiczyn - Chcą tutaj przyjeżdżać (dodane 27.X.2002)
Pierwsze miesiące agroturystycznej działalności mają za sobą państwo Elżbieta i Stanisław Kosieradzcy z kolonii Bujaki w gminie Drohiczyn.
- Usługi agroturystyczne - mówi Elżbieta
Kosieradzka - prowadzimy od sierpnia tego roku. Wprawdzie myśleliśmy o tym od dawna, ale
trudno było podjąć ostateczną decyzję. Działalność ta pozwala uzyskać dodatkowe
dochody, bo wyłącznie z rolnictwa bardzo trudno wyżyć. W tej chwili możemy przyjąć
siedem osób i oferujemy typowo wiejskie warunki
- Kto zainspirował do takiego pomysłu?
- Mimo, że zdawaliśmy sobie sprawę z korzystnych do tego celu warunków, to jednak do podjęcia ostatecznej decyzji przyczynił się nasz znajomy z Gdańska. Urzekła go okolica, nasze gospodarstwo, obejście, swojski klimat. Jednocześnie stwierdził, że strzałem w dziesiątkę byłoby prowadzenie działalności agroturystycznej. Na pytanie: Czy ktoś chciałby tutaj przyjechać??, odpowiedział, że o to powinniśmy być spokojni. Jak okazało się, miał rację.
- Na co mogą u państwa liczyć przyjezdni?
- Ci, którzy tutaj przyjechali, podkreślali ciszę, spokój, atrakcyjną okolicę. Osoby starsze chcą odpocząć od wielkomiejskiego hałasu. Natomiast dzieci zachwycone są zwierzętami i najprostszymi pracami wiejskimi. Z drugiej jednak strony, ich niewiedza o polskiej wsi nie jest zbyt budująca. Dzieci z wielkomiejskich środowisk nie mają pojęcia o wiejskim środowisku. Dziwią się nawet tym, że kura znosi jajka.
- Czy wczasowicze mogą liczyć na wyżywienie?
- Wszystko to, co oferuję, pochodzi z mojego gospodarstwa. Kupujemy jedynie pieczywo i żółty ser. Na razie uciążliwością byłoby pieczenie chleba we własnym zakresie. Ale jeżeli zaszłaby taka potrzeba, to nie widzę problemu. Pozostałe wyroby, tj. biały ser, wędliny, masło wykonuję sama. Do tego dochodzą własne warzywa, owoce. Już na początku pobytu wczasowiczów mówię, że z kuchni mogą korzystać kiedy tylko chcą.
- Czy pomyśleli państwo o reklamie?
- Posiadamy stronę internetową. Rozdajemy foldery i wizytówki. Dobrze się składa, że nasza córka pracuje w Warszawie, więc materiały te trafiają do osób, które czują zapotrzebowanie na tego typu usługi.
- Czy napotkali państwo na jakieś trudności na drodze powstania swojej działalności?
- Jedyną trudnością był problem drogi dojazdowej do naszego gospodarstwa. Część dojazdu to polna droga. Początkowo ciężko było przez nią przebrnąć samochodem. Zdarzało się, że mąż traktorem wyciągał zakopane w piachu auta. Udało się załatwić podżwirowanie drogi dopiero w sierpniu i od tego czasu zaczęliśmy przyjmować pierwszych gości. Dużą pomoc przy ulepszeniu drogi uzyskaliśmy od starosty oraz dyrektora PZD. (CK, fot. CK)
Osada z epoki brązu
Przez cały lipiec trwały badania i wykopaliska archeologiczne we wsi Arbasy w gminie Drohiczyn. Prace, w których pomagali studenci z Białegostoku oraz miejscowa ludność, prowadzone były pod nadzorem archeologów z Muzeum Podlaskiego w Białegostoku - Katarzyny Rusin oraz Ireneusza Kryńskiego.

- Pierwsze badania archeologiczne na tych terenach -mówi Katarzyna Rusin - rozpoczęto w 1989 roku. W poprzednich latach znaleziono naczynia, fragmenty ceramiki, zapinki do szat, sprzączki, groty włóczni i oszczepów, fragmenty prostych narzędzi. Między innymi przed dwoma laty we wsi Ogrodniki odkryto szczątki wskazujące na pozostałości osady słowiańskiej z okresu wczesnego średniowiecza. Poza tym udało się odkopać metalowe elementy oraz fragmenty ceramiki z tamtego okresu.
- Co znaleźliście w Arbasach?
- Natrafiliśmy na zarys jam wypełnionych kośćmi i spalenizną. Najprawdopodobniej więc, część naszych prac prowadzona była w miejscu dawnego cmentarzyska, co jest pozostałością osadnictwa z epoki brązu, tj. ok. 1.800 lat p.n.e. To co znaleźliśmy pochodzi z ok. 1600 lat p.n.e. Część znalezisk pochodzi z rozkwitu kultury trzcinieckiej i łużyckiej. Poza tym udało się odnaleźć fragmenty naczyń, które pochodzą z początku naszej ery. Widać więc, że miejsce to zawiera ślady wielu epok.
- Prowadzone przez nas prace - dodaje Ireneusz Kryński - są badaniami ratowniczymi. Zgodnie z nazwą, ratujemy więc to, co za kilka lat, w wyniku porastania lasem, bądź, jak w przypadku tego miejsca, które stanowi wysypisko śmieci, może już nie istnieć. Wszystkie prace wykonujemy za aprobatą Urzędu Wojewódzkiego oraz Konserwatora Zabytków.
- Czy prace archeologiczne są kosztowne?
- Zależy to od skali przedsięwzięcia. Nasze wykopaliska, prowadzone w okresie jednego miesiąca, podczas których najbardziej kosztownymi okazały się płace pracowników oraz dojazdy, pochłonęły ok. 12 tys. zł. (CK, fot. jsw)
Drohiczyn - Głos Powołania
Wyższe Seminarium Duchowne w Drohiczynie istnieje od 1957 roku. O funkcjonowaniu Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Drohiczyńskiej rozmawiamy z rektorem, księdzem kanonikiem Leszkiem Gardzińskim.

- Skąd pochodzą kandydaci na księży?
- Każde seminarium diecezjalne - mówi rektor - kształci kandydatów na księży pochodzących z terenu diecezji. W naszym przypadku są to młodzi ludzie pochodzący oczywiście z poszczególnych parafii diecezji drohiczyńskiej. Ale istnieją również wyjątki. Zgłaszają się chętni z innych regionów Polski, bo każdy młody człowiek wstępujący do seminarium ma prawo wyboru miejsca swojej nauki, a także seminarium w innej diecezji. Od pewnego czasu studiują w naszym seminarium również kandydaci do kapłaństwa pochodzący z Białorusi, co jest wynikiem umowy z kardynałem Kazimierzem Świątkiem Administratorem Apostolskim diecezji pińskiej i metropolitą archidiecezji mińsko - mohylewskiej. Dodatkowo w naszym seminarium mają możliwość kształcenia się grekokatolicy z Białorusi, których w zakończonym niedawno roku akademickim było u nas pięciu. Jednak główne grono naszych kleryków stanowią osoby z terenu diecezji drohiczyńskiej. Są to młodzi ludzie najczęściej tuż po szkole średniej. Ale zdarza się, że słysząc głos powołania, zgłaszają się do nas osoby również po studiach, bądź w ich trakcie.
- Jakie wymogi stawia się kandydatowi na kleryka?
- Kandydat musi odczuć głos powołania. Nie ma osób, które wstępują do seminarium i uczą się w nim, aby tylko zdobyć zawód. Kandydat musi być przekonany o swojej decyzji, musi usłyszeć ten wewnętrzny głos Boga, który wzywa go do poświęcenia się w kapłaństwie służąc Bogu i ludziom. Musi mieć zapał, energię, wewnętrzną radość, pragnienie podążania za Chrystusem. To jest najistotniejsze. Zapał do tego nie może pozostać w sferze słów, lecz w sferze codziennej postawy w życiu.
- Czego uczą się klerycy?
- Przygotowanie do kapłaństwa obejmuje cztery dziedziny: formację ludzką przejawiającą się w postawie szacunku i miłości wobec każdego człowieka - traktowanie siebie i każdego innego jako osoby; formację intelektualną - zdobywanie wiedzy, kształcenie; formację duchową - kształtowanie życia duchowego, staranie się o zjednoczenie z Bogiem i poszukiwanie Jezusa, praca nad własnym charakterem oraz formację duszpasterską - przygotowanie do pracy duszpasterskiej, są to praktyki na parafiach, ćwiczenia homiletyczne oraz katechezy w szkole. Kleryk musi więc ukształtować w sobie jak najwięcej tych cech kapłańskich, które okażą się niezbędne w dalszej pracy. Także oprócz powołania, trzeba jeszcze pracować nad sobą, poddać się tym formacjom i wykazać przede wszystkim przygotowanie duchowe.
- Jak spędzają wolny czas?
- Poza wykładami i całym porządkiem dnia, w ramach formacji ludzkiej, w godzinach popołudniowych jest czas na rekreację i wtedy klerycy na przykład grają w piłkę, spacerują lub zajmują się pracami porządkowymi na terenie seminarium, utrzymują czystość.

- Ilu kandydatów na księży zgłasza się co roku do seminarium?
- Nie mamy limitów przyjęć, nie ma również określonej co roku liczby kandydatów. Raz jest ich mniej, innym razem więcej. Co roku są to różne liczby. Obecnie, w kończącym się roku akademickim w naszym seminarium studiowało ponad 60 kleryków. Wśród nich kilku z Białorusi oraz jeden z Włoch.
- Jak wypada seminarium w Drohiczynie pod względem powołań na tle pozostałych seminariów w kraju?
- W tym roku na konferencji Episkopatu Polski została podana ilość wiernych w diecezji przypadających na jednego kleryka. Jest to najbardziej miarodajny wskaźnik ukazujący zakres tego zjawiska w kraju oraz w poszczególnych diecezjach. Otóż diecezja drohiczyńska posiada najwyższy w kraju wskaźnik. A więc co do ilości wiernych, mamy najwięcej kleryków. Biorąc pod uwagę potrzeby naszej diecezji, liczba kleryków jest wystarczająca, ale patrząc na cały Kościół w świecie, to tych powołań nigdy nie jest za dużo, bo przecież księża mogą wyjeżdżać do pracy duszpasterskiej za granicę, na misje czy też z pomocą duszpasterską.
- Czy każdy kończący seminarium może wyjechać za granicę?
- Jeśli ma pragnienie, odczuwa powołanie misyjne, nie ma barier językowych i zdrowotnych, to za zgodą księdza biskupa może jechać na misje. W tym roku możemy wysłać dwóch księży do USA i trzech do Turcji. Poza tym nasi absolwenci pracują w Ameryce Środkowej, Południowej i za wschodnią granicą. W przypadku krajów europejskich, wyjazdy spowodowane są zbyt małą ilością powołań w tych krajach.
- Czy w seminarium można studiować zaocznie?
- Nie można ani zaocznie, ani wieczorowo. Klerycy nie uczą się po to, żeby tylko skończyć seminarium i uzyskać tytuł magistra teologii, ale przede wszystkim przygotowują się do kapłaństwa i pracy w kościele.
- Czy są problemy w Seminarium?
- Zawsze tam, gdzie znajdują się młodzi ludzie, istnieje większe prawdopodobieństwo, że mogą powstać problemy. Tutaj zaczyna się praca z regulaminem, nad dyscypliną i charakterem. Jeżeli młody człowiek znajdzie już na początku pobytu w seminarium cel oraz motywację do poświęcenia się i z zapałem będzie wypełniał założenia pracy w seminarium, to łatwiej będzie o zachowanie dyscypliny. Jeżeli ktoś przychodzi do seminarium z pozytywnym nastawieniem i chce jak najlepiej przygotować się do kapłaństwa, to nie powinno być problemów z dyscypliną lub czymkolwiek innym.
- Kto podejmuje decyzje o opuszczeniu przez kleryka seminarium?
- Klerycy zazwyczaj rezygnują sami, kiedy dochodzą do przekonania, że to nie jest ta droga. Trudny proces realizacji powołania może zmusić młodego człowieka do wniosku, że to nie jest jego miejsce. Wtedy występuje z seminarium, ale to zdarza się bardzo rzadko. Poza tym przełożeni mogą zauważyć, ze kandydat mało angażuje się w realizowanie powołania, nie daje sobie rady z obowiązkami i wówczas mogą podjąć decyzję o opuszczeniu seminarium przez kandydata na księdza.
- W seminarium pracuje rektor i...
- Prefekt, dwóch ojców duchownych, dyrektor administracyjny oraz ok. 20 profesorów i wykładowców. Na czele Seminarium stoi Ordynariusz Diecezji Drohiczyńskiej Biskup Antoni Pacyfik Dydycz, a wszyscy w Seminarium pracują z nominacji biskupa.
- A jak długo ksiądz pracuje w Seminarium ?
- Od dziewięciu lat. Przez cztery lata pełniłem funkcję prefekta wychowawcy alumnów, a przez następne cztery byłem wicerektorem. Od roku jestem rektorem. Na pewno jest to funkcja odpowiedzialna. Szczerze przyznam, że funkcja ta, jak i sama praca daje także sporo satysfakcji. Bo kiedy nasi wychowankowie pracują dobrze na parafiach, to można dostrzec poczucie dobrze spełnionego obowiązku.
- Dziękuję za rozmowę. (rozmawiał Cezary Klimaszewski, fot. Jsw)
Internat w nowym stylu
27 miejsc w dziewięciu 3-osobowych pokojach o wysokim standardzie w Zespole Szkół Rolniczych w Ostrożanach będzie wkrótce gotowych do przyjęcia uczniów. Rozpoczęty w grudniu ubiegłego roku kapitalny remont zachodniego skrzydła parteru internatu powinien zostać ukończony najpóźniej za miesiąc. Już w wakacje będzie można zakwaterować w nowych warunkach pierwszych gości, a we wrześniu uczniów zespołu szkół.Remont został wsparty finansowo przez Fundację Współpracy Polsko - Niemieckiej ze Środków Republiki Federalnej Niemiec. Fundacja wyłożyła na ten cel 74 tys. zł. Starostwo powiatowe w Siemiatcyzach sfinansowało zakup mebli w kwocie 20 tys. zł
- Dotychczas warunki panujące w internacie - mówi Helena Stefaniuk, kierownik internatu w ZSR w Ostrożanach - były odległe od idealnych. Standard pomieszczeń po remoncie będzie naprawdę wysoki. Goście oraz młodzież szkolna z pewnością będą zadowoleni. - Remont wysłużonych pomieszczeń był niezbędny - dodaje Anatol Grygoruk, kierownik administracyjny ZSR w Ostrożanach. - Jego zakres obejmował praktycznie wszystkie możliwe elementy: wymianę okien i drzwi, odnowienie elewacji, malowanie, wymianę podłóg, instalacji elektrycznej, c.o., remont sanitariatów oraz umeblowanie. Wszystkie prace wykonaliśmy przy udziale własnych pracowników. Dlatego też pragniemy im podziękować za włożony w pracę wysiłek. Natomiast uczniom dziękujemy za cierpliwość w oczekiwaniu na lepsze warunki.
My natomiast życzymy uczniom miło spędzonych chwil w wyremontowanym internacie. Jesteśmy również pod wrażeniem możliwości kulinarnych pracowników kuchni internatu. (CK)
- Wyposażenie meblowe pracowni kupiliśmy za własne pieniądze, zarobione przez szkołę - objaśnia dyrektorka Stanisława Cesarz - a nowoczesny sprzęt uzyskaliśmy z Ministerstwa Edukacji Narodowej, jako jedna z 373 szkół w Polsce. Planujemy w niedługim czasie uruchomić też kawiarenkę internetową, która będzie służyć wszystkim zainteresowanym mieszkańcom Drohiczyna i okolic.Nowoczesność i tradycja
W Drohiczynie w tym samym budynku mieszczą się trzy szkoły: podstawowa, gimnazjum oraz liceum ogólnokształcące. Jeśli chodzi o warunki nauczania, te tutaj należą chyba do najlepszych w naszym powiecie. Przybysza znającego inne szkoły uderza już na pierwszy rzut oka estetyka, przestronność i czystość wnętrz. Czyżby nie było tu uczniów, których pasją jest niszczenie otoczenia? Z pewnością są, ale w tej szkole chyba mają niewiele do powiedzenia. Nowoczesna szkolna stołówka wydaje ok. 1000 obiadów dziennie. Jest też tutaj bogato wyposażona siłownia, a w lipcu tego roku ruszy przewidziana na dwa lata budowa sali sportowej o wymiarach 46,5 x 29,5 m.
W drohiczyńskim liceum na absolwentów gimnazjów czeka we wrześniu 90 miejsc w klasach o rozszerzonym nauczaniu informatycznym, języka angielskiego i ogólnokształcącym. Dziedziną, która szczególnie rozwija się tam od niedawna jest informatyka. Zajmuje się tym Marek Krasowski.
Od października ub. roku istnieje tu oddzielnie Centrum Medialne i pracownia informatyczna. Centrum Medialne wyposażone w jedenaście komputerów. Jest to sala, w której nie odbywają się lekcje. Służy ona uczniom, rodzicom, nauczycielom do spędzania wolnego czasu, korzystania z internetu i komputerów dla nauki i rozrywki. Zaopatrzona jest w nielimitowany dostęp do internetu, sieć i własny serwer.
Pracownia informatyczna zaś to piętnaście stanowisk komputerowych, drukarki laserowe i atramentowe, nagrywarki, DVD, aparat cyfrowy, ksero i również nielimitowany dostęp do internetu z szybkim łączem ISDN.
Aktualnie m.in. uczniowe tworzą oficjalną stronę internetową LO w Drohiczynie, która weźmie udział w konkursie. Można ją obejrzeć pod adresem http://drohiczyn.w.interia.pl.
- W ramach programu Intel Nauczanie ku przyszłości - mówi informatyk Marek Krasowski - prowadzimy również kursy dla nauczycieli. Program ten finansowany jest wspólnie przez firmę Intel, Ministerstwo Edukacji Narodowej, oraz Microsoft. Nauczyciele szkoleni są w zakresie technologii informatycznej, oraz zastosowania komputera w swoich przedmiotach nauczania.
Liceum w Drohiczynie istnieje od 1919 roku. W 1998 roku przeprowadziło się do nowego budynku. Tradycja w tym przypadku łączy się z nowoczesnością. A moim zdaniem również do atutów szkoły należą piękne widoki z okien wyższych pięter na dolnę Bugu. jn/fot.jsw
Cuda były, są i będąMiłkowice Maćki
Za kościołem pw. św. Rocha w Miłkowicach Maćkach znajduje się kaplica, a w niej źródło, któremu przypisywana jest lecznicza moc i cudowne właściwości.

Dziewczynka uwidziała
O historii tego źródła i związanych z parafią św. Rocha legendach opowiadają mieszkańcy Miłkowic.
- Teraz to ludzie już nie jadą tutaj, tak jak kiedyś ? mówi Maria Dobrowolska, przedstawicielka starszego pokolenia mieszkańców Miłkowic. ? Wymkną się tylko samochodami na godzinkę i to wszystko. Kiedyś to fury szły, tak jak tabory. Jak na Św. Rocha, przed Matką Boską Zielną było, to wszędzie tutaj wokoło kościoła fury stały. A już wcześniej zamawiali u mieszkańców spanie w stodołach. Jednego roku przywieźli 6?letnią dziewczynkę, która na oczy nie widziała od urodzenia. I na Św. Rocha nad ranem, jak Msza się odprawiała, krzyk się rozległ wokół kościoła. Dziewczynka na oczy uwidziała. Ja, co młoda byłam dopiero, ale pamiętam jak dziś. Usłyszałam te krzyki i pobiegłam na wzgórze pod kościół. A dziewczynka mówiła: ?Mamo, jak jasno. Co to za budynki, co to za ludzie, gdzie my jesteśmy? Mamo, ja widzę?. Dziewczynka była prawosławna. To były czterdzieste lata, może 1945 rok.

- A czy pani doznała jakiejś łaski?
- Ja tutaj mieszkam na przeciw kościoła i zawsze, jak tylko gdzieś wyjadę, to tutaj z powrotem mnie ciągnie. Może to te źródełko tak działa, może to ten pagórek, na którym kościół stoi. Tu mnie najlepiej. Coś mnie zawsze ciągnie do tego miejsca.
- A historia samego źródła?
- Wiem, że od zawsze ściągały w to miejsce setki ludzi potrzebujących pomocy, a wśród nich różne kaleki. I to nie tylko z naszej okolicy, ale i z daleka, spod Hajnówki, Lublina. Ogromny kult był w tym miejscu. I niektórzy podobno uzdrowieli.
Niedawno słyszałam, że jakaś kobieta, której nie mogła zagoić się rana po operacji, jak dowiedziała się do tym źródełku, to kazała się tutaj przywieźć. Następnie gazę w wodę maczała i do rany przykładała. Od razu rana zagoiła się. To całkiem niedawno było. A podobno przez kilka lat rana nie goiła się.
Nie wiadomo jak obraz wrócił
- A historia obrazu Św. Rocha?
- Starsi ludzie opowiadali, którzy też słyszeli od swoich przodków, że nie wiadomo jak ten obraz znalazł się na wzgórku. Ujrzeli go tylko, jak na drzewie zawieszony był. Ale i o ten obraz to nawet wojna była. Jedni, nie wiadomo dlaczego, chcieli go zabrać do Nurca, a inni bronili. W końcu jednak zabrali i powieźli furami do Nurca. Ale na drugi dzień, zachodzą tutejsze ludzie na wzgórek, a tam obraz w tym samym miejscu. Przyjechali ludzie z Nurca, zobaczyli i ogromnie przepraszali za to, że chcieli obraz zabrać. Nie wiadomo jak obraz z powrotem tutaj się znalazł.

Przepowiednia starego wędrowca
Naszą kolejną rozmówczynią jest Maria Jadczuk z Miłkowic.
- Podobno zna pani historię powstania źródła w Miłkowicach Maćkach?
- Na początku to tu była tylko kaplica ? mówi pani Maria Jadczuk ? Na wzgórku to był las, a wokoło pola. I wszystko było pańszczyźniane. Nie było żadnych właścicieli, tylko pan. Jego dwór stał w Lisowie. U niego wszyscy pracowali. A na Matki Boskiej Zielnej to u pana we dworze nie było święta, zresztą tak jak u naszego rządu i robotnik musiał pracować. A praca była ciężka, bo to samo żniwa były. Ludzie nie mieli wody, mdleli, bo pić się chciało. I w tym czasie szedł jakiś staruszek przez te tereny. Ludzie mówili: ?Panie, nam tak chce się pić.? A on: ?Idźcie tam na wzgórek, pokopcie w ziemi i będzie woda?. No to oni dziobnęli we wskazanym miejscu i do dziś woda płynie. I wszyscy starsi ludzie mówią, że to cudowne miejsce, bo ludzie doznają cudu. Wodę biorą i na kolanach ołtarz obchodzą. Dlatego chyba naprawdę coś w tym miejscu jest.
- A historia kościoła?
- A to też, jak opowiadali starsi, że kiedy ten staruszek szedł, to ludzie do niego mówili: ?Panie, dziś Matki Boskiej Zielnej, a my musimy pracować?. A on odpowiedział: ?Jutro będzie Św. Rocha i będziecie świętować?. I nazajutrz wszyscy we dworze pochorowali, i pan zachorował. Ale jak dowiedział się, że taki wędrowiec przez wieś szedł i przepowiedział święto, to kazał kaplicę wybudować. Później na jej miejscu kościół powstał.
Będzie cud
- Panowała tu zaraza.
- Panowała i cholera, i hiszpanka. Jak miałam 12 lat, to dowiedziałam się od 80?letniej staruszki, która mówiła, że kiedyś to była dopiero cholera. Ale to była taka choroba, że nie było komu chować, bo wszyscy umierali, jeden po drugim. A dziś ludzie tak bezbożnie ?cholera? mówią... I ludzie modlili się do Św. Rocha, wodę czerpali ze źródełka i wymodlili ratunek od choroby.
- A czy pani czerpie wodę ze źródła?
- Od zawsze biorę wodę z tego źródła i wierzę w łaskę. Człowiek musi przecież w coś wierzyć, bo by chyba załamał się. Nie ma roku, żebym w dzień Św. Rocha nie obeszła ołtarza na kolanach. Proszę Św. Rocha o łaski i wiele ich otrzymałam, co nawet można uznać za cud. I możecie panowie napisać, jak starsze ludzie mówią, bo młodzi teraz nie wierzą w cuda, że cuda były, są i będą. I teraz też stanie się cud. Jeszcze kilka lat przejdzie i w końcu naród nie wytrzyma. Coś się stanie i to będzie cud. Ktoś to u Boga wyprosi.
Uroczystość Św. Rocha w parafii w Miłkowicach Maćkach obchodzona jest 16 sierpnia. CK, fot. jsw
Strona główna. Aktualności. Reportaż. Kultura. Fotoreportaż. Sport. Historia. Fotogalerie stałe: historyczna - współczesna. Dla dzieci. Archiwum. Ksiązka Adresowa. Księga gości. Linki. Redakcja. Poczta. |
Copyright © Agencja Informacyjna Głos sc