Głos Siemiatycz On Line - Archiwum,
Wybrane artykuły z poprzednich wydań dotyczące gminy Dziadkowice
Sesja rady w Dziadkowicach
Budżet, drogi i oświetlenie
18 lutego odbyła się XVII sesja Rady Gminy Dziadkowice, w czasie której podjęto 6
uchwał, między innymi tę najważniejszą - dotyczącą budżetu gminy na rok 2005.
Poza tym upoważniono wójta gminy do samodzielnego zaciągania zobowiązań, uchwalono
utworzenie rachunku dochodów własnych gminy, ustalono regulamin, ustalający wysokość
oraz szczegółowe warunki przyznawania dodatków: motywacyjnego, funkcyjnego i za warunki
pracy oraz niektórych innych składników wynagrodzenia, a także wysokość i
szczegółowe zasady przyznawania i wypłacania dodatku mieszkaniowego dla nauczycieli
szkół prowadzonych przez gminę. Przyjęto Gminny Program Profilaktyki i Rozwiązywania
Problemów Alkoholowych. W czasie sesji przyjęto też plany pracy Komisji Rady Gminy na
rok 2005.
Dochody budżetu gminy na rok 2005
ustalono w wysokości 5.711.422 zł, a wydatki na kwotę 5.928.617 zł. Deficyt budżetu
gminy pokryje się planowanym kredytem długoterminowym w kwocie 250.000 zł (która
zostanie przeznaczona na rozbudowę drogi gminnej w Korzeniówce i w Zarębach) i wolnymi
środkami z lat ubiegłych w wysokości 82.195 zł. Wpływy z "kapslowego" w
kwocie 30.300 zł przeznacza się w planie wydatków na realizację zadań określonych w
programie profilaktyki uzależnień alkoholowych. W gminie Dziadkowice pieniądze
przeznaczane są głównie na imprezy sportowe (gdzie dodatkowo na kulturę fizyczną w
gminie wydaje się jeszcze 1.597 zł). W 2005 roku dotacja dla gminnych instytucji kultury
wyniesie 101.712 zł. Na szkolnictwo w gminie Dziadkowice planuje się wydać 2.286.522
zł, na ochronę zdrowia 61.300 zł, na pomoc społeczną 525.711 zł, na gospodarkę
komunalną i ochronę środowiska, w tym na oświetlenie ulic, placów i dróg - 100.252
zł.
Radny Adam Cwalina zwrócił się do radnych gminy z prośbą o przegłosowanie wniosku
uwzględnienia w budżecie budowy drogi do szkoły we wsi Kąty. Wręczył
przewodniczącemu rady list od mieszkańców, którzy swoją prośbę motywują tym, że
jest to jedyna droga, którą dzieci mogą chodzić do szkoły.
- Chciałbym zaznaczyć - powiedział radny Cwalina, - że tą drogą co roku idzie też
procesja na Boże Ciało, zresztą pod listem podpisał się też proboszcz.
- A dla mnie podpis proboszcza jest takim samym podpisem jak każdego innego mieszkańca
gminy - odpowiedział wójt Marian Skomorowski. - Tu chodzi o zwiększenie wydatków. Jak
ustalane były stawki podatkowe, to ja rozumiem, że dla każdego z nas była to trudna
decyzja. Radny Cwalina głosował przeciwko, a teraz chce dodatkowe pieniądze. Panie
radny proszę mi wskazać źródło finansowania tej drogi.
- Składa się wniosek o dofinansowanie drogi Korzeniówka, Zaręby to można i razem tą
drogę - kontratakował Cwalina.
- Ale panie radny - mówi wójt Skomorowski. - Wiem prawie na 90%, że do tych dwóch
dostaniemy dofinansowanie, jak będziemy chcieli więcej to raczej na pewno nie dostaniemy
na żadną. Zresztą na Osiedlu Kąty zrobiliśmy chodniki, a od 16 lat nie było tam nic
robione.
Z problemów "drogowych" poruszane były jeszcze prośby od mieszkańców i
księdza proboszcza z Dołubowa, którzy proszą o dofinansowanie budowy parkingu przy
kościele i podżwirowanie drogi z Dołubowa na cmentarz. W Dziadkowicach jest prośba o
dodatkowe przejście dla pieszych. Gorącą dyskusję rozwinął też temat odśnieżania
i posypywania dróg.
W czasie sesji poruszono też sprawę oświetlenia. Wójt przedstawił propozycję firmy
Esko Projekt, która proponuje wymianę istniejącego oświetlenia w gminie na
energooszczędne. Niestety, w tej chwili gminy nie stać na kompleksową wymianę
istniejących lamp, wymiana będzie odbywała się sukcesywnie. Wymieniane będą lampy
70W, zamiast 250W, co spowoduje oszczędności, które pozwolą rozwiązać kolejny
sygnalizowany przez radnych problem. Z Dołubowa jest prośba, by przedłużyć czas
palenia się lamp ulicznych, które obecnie świecą się od godz. 18.00 do godz. 20.00.
Po dyskusjach zapadła decyzja, by tak, jak w roku ubiegłym, przegłosować uchwałę,
określającą, że w sezonie letnim lampy uliczne mają być w ogóle nie zapalane.
AK, fot. AK
Święto koni



- Na południu województwa nie było
większej lokalnej imprezy - dodał marszałek Sejmiku Podlaskiego Krzysztof Tołwiński,
- a stać na to było mnie, powiat, gminę bo to swoista promocja. Trzeba jasno
powiedzieć, że po tylu latach zakłamania, prawdą jest, ze zaścianki szlacheckie były
ośrodkami kultury, patriotyzmu. Chciałem więc wskrzesić 350 lat rodzinnej tradycji
Zaścianku Szlacheckiego Jasionówka.
Sami nie poprawimy dróg
- Zacznijmy od
oświaty. Niektóre inwestycje już zakończono. Kolejne czekają na realizację, bądź
dokończenie.
- Większość z nich dotyczy szkoły w Dziadkowicach. W tym
roku udało nam się oddać do użytku kotłownię olejową. Teraz wymieniamy okna.
Również w tym roku chcemy zakończyć budowę sali gimnastycznej przy szkole w
Dziadkowicach. Do chwili obecnej wykonano już ściany szczytowe i pokrycie dachowe.
Przypomnę, że sala wraz z zapleczem socjalnym, będzie miała 812 metrów kw.
powierzchni użytkowej. Natomiast arena- 18 metrów szerokości i 30 długości. Czas
nagli. Wszyscy chcielibyśmy, żeby otwarcie sali nastąpiło jak najszybciej.
- Na ostatniej sesji
radni szczegółowo dyskutowali o drogownictwie na terenie gminy.
- Staramy się o pomoc finansową z programu Sapard na modernizację, dokładnie- asfaltowanie drogi gminnej od Korzeniówki do krajowej "dziewiętnastki". Natomiast z pomocą Terenowego Funduszu Ochrony Gruntów Rolnych będzie realizowana modernizacja drogi rolniczej w Korzeniówce.
- A droga Hornowo -
Osmola?
- Jej modernizację planujemy na przyszły rok. Głównie przy udziale środków pomocowych i dofinansowaniu przez gminę. Będzie to odcinek o długości 2,5 kilometra.
- W zakresie
drogownictwa wasza gmina ma spore potrzeby.
- Inwestycji w zakresie infrastruktury technicznej nie
zrealizujemy samodzielnie. Przed nami trudna droga szukania pozabudżetowych pieniędzy.
Trzeba przy tym pamiętać, że całkowity koszt budowy sali gimnastycznej wynosi prawie
milion czterysta tysięcy złotych, co przy skromnym budżecie i koniecznym udziale
własnym gminy, po prostu blokuje nieco kolejne inwestycje.
Układ dróg w gminie powinien cieszyć,
ponieważ przez gminę przebiega krajowa "dziewiętnastka", a większość
dróg, to drogi powiatowe. Z drugiej jednak strony, stan dróg powiatowych, dodajmy w
znacznej mierze żwirowych, nie jest zadowalający. Mieszkańcy chcieliby, co zgłaszają
radni praktycznie na każdej sesji i podczas każdej wizyty w urzędzie gminy, aby do ich
wsi prowadziły drogi asfaltowe. Planujemy, że po zakończeniu budowy sali gimnastycznej,
więcej środków przeznaczymy na budowę i modernizację dróg. Mamy też nadzieję, że
Starostwo Powiatowe w Siemiatyczach, które dotychczas niewiele inwestowało w rozbudowę
dróg na terenie naszej gminy, dokończy w niedługim czasie rozpoczęte inwestycje i
podejmie realizację kolejnych. /ck/
Dziadkowice - Zmiana warty (9.XII.2003
Po ostatnich wyborach samorządowych, stanowisko wójta w gminie Dziadkowice objął Marian Skomorowski.
- Jest pan młodym człowiekiem.
- Mam 36 lat, urodziłem się w Siemiatyczach, a mieszkam w Lipinach.
- Rodzina, dotychczasowa praca?
- Ukończyłem Technikum Rolnicze w Czartajewie. Żona Barbara, trójka synów. Gospodarzę na 30 ha gospodarstwie. Przed odbyciem służby wojskowej pracowałem w Gminnej Spółdzielni Samopomoc Chłopska.
- Praca w samorządzie nie jest Panu niczym nowym.
- Przez cztery lata byłem radnym gminy i przewodniczącym komisji drogownictwa. Potem przez następne cztery lata - przewodniczącym rady gminy.
- Jaki problem w gminie wymaga najszybszego rozwiązania?
- Obecnie pracujemy nad wymianą dachu budynku szkoły w Dziadkowicach. Ze względu na porę roku, termin realizacji inwestycji jest niewygodny. Ale, zgodnie z umową, plan ten musimy zrealizować do końca roku i wykorzystać dotację, którą otrzymaliśmy na ten cel z ministerstwa oświaty w wysokości 50 tys. zł. Teraz dach będzie trwalszy, kryty blachą.
- Na jakim etapie znajduje się budowa sali gimnastycznej?
- Inwestycja posuwa się naprzód. Wszystkie terminy są zachowane. Obecnie wykonawca, którym jest firma "Cetus" z Białej Podlaskiej, pracuje nad konstrukcją dachu. Pokrycie powstaje w siedzibie wykonawcy. Z chwilą, gdy wszystko będzie gotowe, cała konstrukcja zostanie doinstalowana do powstającego budynku sali.
- Jakie są plany dotyczące szkoły w Dołubowie?
- Budynek jest nowy, estetyczny, dobrze utrzymany, ale niestety ilość dzieci uczących się w tej szkole jest mała. W najbliższych latach będzie jeszcze mniejsza. Jednak musimy szkołę tę utrzymać.
- A inne problemy na terenie gminy wymagające szybkiego rozwiązania?
- Bez wątpienia drogownictwo. Głównie chodzi o położenie nawierzchni asfaltowych na drodze w Zaminowie i Osmoli oraz w Żurobicach na odcinku od tej wsi do szosy nr 19. Oczywiście największą przeszkodą w realizacji tych zamierzeń może być niedobór środków finansowych. Ale myślę, że przy współpracy z wieloma instytucjami uda się te trudności pokonać.
- Jak gmina przygotowana jest do zimy?
- Na terenie gminy funkcjonuje Zakład Usług Komunalnych. Na dzień dzisiejszy Zakład dysponuje sprzętem, który powinien w dobrym stanie utrzymać gminne drogi podczas zimy. Są to dwa ciągniki, spychacz, równarka. W tym zakresie chcemy też współpracować z powiatem i sąsiednimi gminami.
- Dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia na nowym stanowisku. (CK)
Dziadkowice - Poezja nie zaplanowana (z 15.V.2002)
W środę 8 maja Gminny Ośrodek Kultury w Dziadkowicach gościł Stanisławę Szwajkowską - pochodzącą z Dołubowa Chrościanki poetkę ludową, autorkę blisko stu wierszy. Wiersze pani Stanisławy opublikowano w dwóch tomikach pt.: Dlaczego piszę oraz Mój dom. Obecnie trwają przygotowania nad wydaniem trzeciego zbioru wierszy pt. Topolowe drzewo.
Za swoją twórczość poetka została wielokrotne doceniana. Najważniejszym wyróżnieniem było zdobycie w połowie lat osiemdziesiątych nagrody i pierwszego miejsca na Ogólnopolskim Konkursie Literackim w Knyszynie. - Poezja moja nie jest, można powiedzieć, zaplanowana. - mówi Stanisława Szwajkowska - Nie pracuję nad nią z przeświadczeniem, że koniecznie musi coś powstać. Moja twórczość jest wynikiem chwili, natchnienia, myśli, które tak szybko znikają, jak i pojawiają się. Na przykład siedząc wieczorem przed domem na ławeczce, bądź idąc polną drogą ujrzę coś, co mnie zainspiruje. To może być nawet mało istotny element, ale ubrany w szatę poezji może stać się najpiękniejszą rzeczą. Zawsze mam przy sobie coś do pisania. Pamiętam, jak kiedyś goniąc na pastwisko krowy dotknęła mnie wena. No to ja wtedy szybko te krowy na łąkę do sąsiada zagoniłam, bo znajdowała się najbliżej, następnie usiadłam na trawie i pisałam. Ale ostatnio dodaje pani Stanisława - to i trochę nabazgrałam w formie krytyki na nasz rząd, i na ministrów, którzy nabijają własne kieszenie z biednego chłopa, i o tym, co to byłoby, gdyby mnie, zwykłą chłopkę zaprosili do Belwederu. W swojej twórczości nie zapomniałam też o świętych miejscach, przede wszystkim o Grabarce, bo doznałam tam wiele łask. W mojej poezji wszystko bierze się z uczuć, prosta z serca. Wśród zaproszonych na spotkanie z poetką gości obecne były: przedstawicielki Wojewódzkiego Ośrodka Animacji Kultury w Białymstoku dyrektor Barbara Pacholska i Iwona Wąsowicz Szczepaniak oraz Sekretarz Gminy Dziadkowice - Dorota Malinowska. Oprawę organizacyjną spotkania zapewnił dyrektor GOK w Dziadkowicach Zdzisław Kryński. (CK, fot. jsw)
Dni Mleczarstwa (26.III.2002)

19 marca w Gminnym Ośrodku Kultury w Dziadkowicach odbyło się szkolenie rolników na temat produkcji i doskonalenia jakości mleka. Była to trzecia edycja spotkań w ramach "Dni Mleczarstwa". Zapytani przez nas rolnicy o przesłanki przybycia na szkolenie, podkreślali, że muszą systematycznie i na bieżąco śledzić wszelkie znamy w dziedzinie żywienia bydła i doskonalenia jakości mleka. Muszą więc uczestniczyć w takich prezentacjach i oczywiście zaopatrywać się w coraz doskonalsze produkty i preparaty, bo inaczej wypadną z rynku. Obrazowo tę sprawę przedstawił rolnik z Żurobic: - To jest tak, jak w informatyce. Po roku niektóre programy i dane stają się już przestarzałe. Tak samo wyprodukowane przed rokiem pasze i preparaty, które na bieżąco są doskonalone lub zastępowane przez inne. Trzeba więc sukcesywnie śledzić nowości na rynku odżywek i produktów dla bydła. CK, fot. jsw
Duma Gminy Dziadkowice (19.III.2002)
Zespół "Kalina" z Żurobic powstał z inicjatywy mieszkańców w 1987 r. Od tego czasu bierze udział we wszystkich znaczących wydarzeniach kulturalnych na Podlasiu. Występy "Kaliny" towarzyszą wszystkim ważniejszym uroczystościom i spotkaniom. Zespół prezentuje stare, wiejskie piosenki. W tym roku obchodzi piętnastolecie swego istnienia.

- Tworząc zespół kierowaliśmy się myślą, że śpiew łatwo można połączyć z tańcem - mówi Marian Ługowski, kierownik muzyczny zespołu. - Oprócz śpiewania, które jest podstawową formą prezentacji naszej grupy, staraliśmy się dostarczać widzom innych wrażeń. Dlatego w pewnym okresie istnienia grupy tańczyliśmy krakowiaka, oberka, walca. Z tańczenia jednak zrezygnowaliśmy, bo ludzie tworzący zespół nie są już młodzi. Najczęściej więc taniec zastępujemy prostą choreografią w postaci przytupanek, obrotów i innych gestów. Ale ostatnio dołączyło do nas kilka młodych osób i z nimi wiążemy taneczne nadzieje.
- Jakie wydarzenia kulturalne na stałe wpisały się w wasz kalendarz?
- Jesteśmy stałym uczestnikiem wojewódzkich przeglądów folklorystycznych, na których wielokrotnie zajmowaliśmy czołowe miejsca. Bierzemy udział w spotkaniach kolędniczych w Hajnówce, na festiwalach w Drohiczynie, Mielniku, Siemiatyczach oraz w podlaskich dożynkach w Ciechanowcu. Występujemy na imprezach takich jak rozmaite dni kultury, śpiewamy gościnnie na wielu uroczystościach religijnych. Byliśmy z naszym repertuarem w Kętrzynie, Mońkach, Suchowoli, Goniądzu, ostatnio na targach turystycznych w Białymstoku. W 1991 r. specjalnie ułożoną piosenką witaliśmy w Białymstoku Ojca Świętego. Warszawski Ośrodek Telewizyjny zrealizował program o działalności zespołu. Wzięliśmy też udział w audycji Radia Maryja.
- Jaki jest związek zespołu z GOK w Dziadkowicach?
- Działamy pod egidą tego ośrodka. Dyrektor GOK-u, Zdzisław Kryński dwoi się i troi, aby wszystko dopiąć na ostatni guzik przed występami czy wyjazdami. Sam organizuje transport, załatwia potrzebne środki itp. Zespół posiada własne stroje, które zakupione zostały przez gminę po ok. pięciu latach od powstania grupy. Natomiast spotkania nasze odbywają się w lokalu w Żurobicach. Tam mamy swój klub. Lokal ten istnieje tylko dzięki zespołowi.
- A repertuar?
- Ogólnie opieramy się na pieśniach, które przetrwały z dawniejszych czasów. Niegdyś starsi ludzie zbierali się wieczorami w domach, by śpiewać regionalne pieśni i część z nich przekazywane drogą ustną przetrwały do dziś, z czego i my korzystamy. Trochę tekstów pochodzi z innych źródeł, również współczesnych, przerobionych na folklor. Myślę, że repertuar mamy bogaty, mocno związany z podlaską kulturą i tradycją.
- Ile osób tworzy zespół?
- W zespole znajduje się blisko 20 osób. Większość z nich należy do grupy od początku jej istnienia.
- Instrumenty?
- Są to dwy oryginalne niemieckie akordeony firmy Hochner - najlepsza i najdroższa marka. Jeden przyjechał do nas aż USA. Instrumenty te w znacznym stopniu urozmaicają nasz folklor, są doskonałym dodatkiem do piosenek.
- Jak zachęcić młodzież, by dołączyła do zespołu?
- Trudno zrealizować ten zamiar. Myślę, że młodych, którzy wychowują się i dorastają wśród osób tworzących zespół, nie trzeba ciągnąć na siłę. Dorosną, pomyślą i zrozumieją, że taka forma społecznej pracy jest czymś wspaniałym. Wspólne spotkania, wyjazdy, występy, mnóstwo kontaktów, w tym możliwość podtrzymania naszej podlaskiej tradycji i twórczości. Ostatnio coś zaczęło dziać się w tym zakresie. Do zespołu dołączyło grono młodzieży. Wiążemy z nimi spore nadzieje, bo to oni muszą przejąć po nas te funkcje, które my obecnie spełniamy.
- Skąd nazwa zespołu?
- Pochodzi ona z piosenki powitalnej zespołu: "Tam koło młyna rośnie kalina. Kto jej nie zasadził i nie podlewał, niech jej nie zgina". Dla tych, którzy nie kojarzą pojęcia kalina, z przyjemnością powiem, że jest to drzewo i takich w okolicach Żurobic rośnie sporo. Korzystając z okazji chcielibyśmy podziękować kilku osobom za pomoc w różnej postaci. Dziękujemy wójtowi Krzysztofowi Tołwińskiemu, Edmundowi Piotrowskiemu z Wojeńca, Tadeuszowi Bakunowicz, Ryszardowi Pierlejewskiemu. Na nich zawsze możemy liczyć.
- Bardzo lubię ten zespół - mówi Zdzisław Kryński, dyrektor GOK w Dziadkowicach - Miło spędzamy razem czas, doskonale nam się współpracuje. Ludzie tworzący zespół to pasjonaci śpiewu, tańców, muzyki. Oni to kochają, to jest ich żywioł. I jeszcze te głosy, jak nie jeden dzwon na wieży kościelnej. Czasami aż człowiekowi łzy popłyną, gdy patrzy, z jakim sercem ludzie ci oddają się swojemu zainteresowaniu. Zespół "Kalina" to duma gminy Dziadkowice. /C.K., fot. jsw/
Zespół "Kalina" tworzą: Lucyna Sylwestrzuk, Teresa Mickiewicz, Krystyna Bobrowicz, Janina Puchalska, Regina Niedźwiecka, Krystyna Nasiłowska, Stanisława Litwinowicz, Irena Kiełkucka, Bolesława Usakiewicz, Teresa Szwejkus, Barbara Hermaniuk, Maria Guc, Jan Nasiłowski, Czesław Stalewski, Antoni Litwinowicz, Czesław Kiełkucki, Marian Ługowski, Aleksander Pura.
Jesteśmy potrzebni
Dyrektor Gminnego Ośrodka Kultury w Dziadkowicach - Zdzisław Kryński mówi, że może zorganizować wszystko, byle by byli odbiorcy.
- Czy ośrodek kultury w Dziadkowicach jest potrzebny?
- Oczywiście. Pozornie może się wydawać, że ta niewielka miejscowość, którą większość zna tylko z przejazdu drogą wojewódzką, nie takije instytucji. Jednak potrzeby funkcjonowania ośrodka niekiedy przerastają nasze oczekiwania, ale na szczęście nie przerastają naszych możliwości. Dlatego też GOK w Dziadkowicach był, jest i będzie potrzebny.
- Czym więc może się Pan pochwalić?
- Po pierwsze jesteśmy organizatorami wielu imprez kultralnych - plastycznych, rekreacyjnych, sportowych, rozrywkowych. I to nie tylko latem, kiedy pogoda dopisuje. U nas zawsze coś się dzieje, cały rok. Po drugie współpracujemy z sąsiednimi gminami, ośrodkami kultury, nawet z kombatantami. Możemy pochwalić się też odnowionym budynkiem. Działają u nas dwa zespoły - taneczny i wokalny. Posiadamy pracownię socjoterapeutyczną. Skupiamy młodzież, rolników, starszych mieszkańców.
- Czy wystarcza na wszystko pieniędzy?
- To co zaplanujemy, staramy się zrealizować, najwyżej będzie
trochę krócej, cieszej, albo skromniej. Przeważnie jednak każdy program realizujemy w
całości. Fundusze GOK-u co roku wzrastaja. W trakcie układania budżetu gminy
dogadujemy się w tych kwestiach. Wszyscy radni są przekonani, że ośrodek musi
istnieć. A jak juz istnieje, to żeby nie była to żadna prowizorka, lecz Dom Kultury,
na który nie ma co skąpić. Poza tym udaje się pozyskiwać sponsorów.
- Jaki imprezy organizujecie?
- Latem festyny antyalkoholowe, pożegnanie lata, turnieje piłki
nożnej, biwaki wędkarskie. Zimą "ferie z GoK-iem". Corocznie też zabawy typu
- sylwester, andrzejki, zapusty, ostatki. Wynajmujemy też salę na wesela, dyskoteki,
koncerty, szkolenia rolników. Na dwóch festynach gościliśmy nawet zespół Indian
południowoamerykańskich.
- Wspominał pan o współpracy z innymi gminami.
- Wyjeżdżamy na Dni Drohiczyna, Kleszczel, na Dialogi w
Mielniku, do Serpelic, Ciechanowca. Dobrze układa się współpraca z Podlaską Izbą
Rolniczą, ze szkołami w gminie, z siemiatyckim MOSIR-em i z KRUS Siemiatycze.
- To zrozumieć łatwo, ale jak do szerokiej współpracy
dołaczyć kombatantów?
- Jesteśmy współwykonawcą pomnika kombatantów w Osmoli.
Sprawujemy patronat nad utrzymaniem tego symbolu walki powstańczej. To jest głównym
powodem zaproszeń dla byłych żołnierzty Armii Krajowej z Podlasia, ale przyjeżdżają
do nas nawet z Gdańska.
- Czy budynek GOK nie potrzebuje już remontu?
- Gruntowny remont udało się przeprowadzić przed rokiem. Z
wyjątkiem sceny. Planujemy przebudować ją w tym roku. Materiał już mamy. Wkrótce
kompleksowo odnowimy też bibliotekę.
- A co z folkorem?
- Zapewnia go "Mała Kalina" - dziecięcy zespół
taneczny, oraz "Kalina" z Zurobic, gdzie śpiewają dorośli. Zespoły
prezentuja pieśni i tańce regionalne. Po za tym wspiera nas muzycznie zespoł Gama-Plus,
która zapewnia oprawę muzyczną podczas imprez, nawet za darmo.
- Ale na pewno narzekacie na brak młodzieży?
- Nie, skądże. W Dziadkowicach istnieje gimnazjum, młodzieży
jest sporo. Ciągnie ona chętnie do imprez i zabaw. Młodzi prowadzą nawet swój klub.
Sami próbuja działać i organizować swój wolny czas.
- Nie wspomina Pan o politykach, którzy gościli w w GOK-u.
- A to dlatego, by nie wiązać ośrodka z jakąkolwiek partią
polityczną. Nie mieszajmy kultury z polityką. A co do gości, to z tych najbardziej
znanych byli u nas Lepper i Kalinowski.
- Czy jest Pan zadowolony z działalności GOK-u?
- Największa satysfakcja jest z tego, że są odbiorcy.
Wszystko, co zaplanujemy, spotyka się z szerokim zainteresowaniem. Społeczeństwo nasze
umie się bawić.
Strona główna. Aktualności. Reportaż. Kultura. Fotoreportaż. Sport. Historia. Fotogalerie stałe: historyczna - współczesna. Dla dzieci. Archiwum. Ksiązka Adresowa. Księga gości. Linki. Redakcja. Poczta. Rozkład jazdy PKS. Rozkład jazdy PKP. Repertuar kin. |
Copyright © Agencja Informacyjna Głos 1998 - 2005